Metanoia czy metonimia?

W Santa Fe, pewien człowiek zadzwonił do gazety New Mexican i poprosił, aby wycofano jego ogłoszenie o zaręczynach. Kiedy redaktor oświadczył, że numer poszedł już do druku, mężczyzna po chwili zastanowienia odpowiedział: „No cóż, w takim razie ożenię się…” Człowiek jest zdolny do zmiany zdania, a nawet poglądów. Taki już jest astmatyk (Homo sapiens). I nie jest to cecha wyłącznie współczesnego umysłu. 

Chociaż wiek komunikacji, masmediów, a równocześnie intelektualnej i duchowej pluralizacji sprzyja gwałtownym modyfikacjom, czy nawet synkretyzmowi poglądów, to jednak sama idea przemiany poglądów jest tak stara jak człowiek. Pierwsza zmiana poglądów nastąpiła w Edenie. Od owej pierwszej rozmowy teologicznej („teologia” rozumiana jako rozmowa o Bogu), człowiek niezmiennie dziedziczy skażony światopogląd. Generalizując można powiedzieć, iż człowieka od zwierząt odróżnia fakt posiadania duszy i możliwości myślenia. Zatem należałoby się spodziewać na kartach Biblii dużego nacisku nie tylko na metafizyczną relację z Bogiem, ale także na sposób myślenia. 

Czy jednak relacja z Bogiem (wymiar wertykalny) z jednej strony, a myślenie (wymiar horyzontalny) z drugiej, są dwiema zupełnie różnymi płaszczyznami, bez punktu konwergencji? A może światopogląd nie jest związany z duchowością? Jakie skutki miała zmiana światopoglądu pierwszych ludzi? Jaki rezultat przynosi nawiązanie relacji z Bogiem we współczesnym świecie? Nie sposób na powyższe pytania odpowiedzieć bez konfrontacji z Biblią. Warto zatem prześledzić, co mówi Stary i Nowy Testament na temat ludzkiego umysłu i myślenia. Jednocześnie należy spróbować odpowiedzieć na pytanie o zależność powyższego z duchowością, czy wręcz z nawróceniem w rozumieniu nowotestamentowym. Czy teza o zmianie myślenia w momencie upadku człowieka jest do przyjęcia? Większość Chrześcijan zgodzi się, że Bóg z pewnością stworzył człowieka doskonałego. Do takiego wniosku można dojść analizując pierwszy rozdział Genesis: człowiek został stworzony na obraz Boga; co więcej, gdy Bóg spojrzał na stworzenie, w tym na człowieka, było to wszystko bardzo dobre. Również umysł był doskonały. A jaka była relacja człowieka z Bogiem? Doskonała! Człowiek i Bóg żyli w doskonałej, duchowej harmonii. Następuje upadek i Bóg wygania ludzi z Edenu. Kontakt duchowy z Bogiem został zerwany. A myślenie? 

Człowiek stał się doskonalszy, podobny do Boga – poznał dobro i … Właściwie jeden gryz owocu i człowiek znający tylko dobro poznał zło. Co Bóg na to? Kiedy Bóg zobaczył, że myśli człowieka są ustawicznie złe, żałował że go stworzył (Gen.6,5-6). Zerwanie społeczności z Bogiem było jednocześnie zmianą myślenia, zmianą całego światopoglądu. Bóg jest zainteresowany myśleniem człowieka (Ez.11,5) i zdając sobie sprawę z upadku tej integralnej części człowieka, obiecuje mu nowe serce i nowego ducha (Ez.11,19) i dopiero jako rezultat tego, ludzie (w tym przypadku Izrael) „będą mi ludem, a Ja będę im Bogiem” (Ez.11,20). Reasumując można stwierdzić, że myślenie, a więc i zmiana myślenia (nowe serce) jest bezsprzecznie i nierozwiązalnie powiązane z relacją człowieka do Boga. Skoro, jak zostało wykazane powyżej, relacja z Bogiem jest związana z myśleniem, nasuwa się pytanie, co współczesny człowiek może zrobić, aby posiąść myślenie zgodne z Bożym zamiarem? Punktem wyjścia niech będzie nawiązanie kontaktu z Bogiem (Jan.3,3), powszechnie zwane nawróceniem. I już w tej nazwie kryje się aluzja do przemiany, jaka musi nastąpić w człowieku. Zdając sobie sprawę z tego, co Bóg zrobił, aby odkupić, usprawiedliwić, odnowić człowieka, nie należy zapominać o odpowiedzialności samego człowieka. Przede wszystkim jest to upamiętanie. 

W Nowym Testamencie użyto dwóch słów na oddanie idei upamiętania:1. metanoia (od metanoeo) – podstawowym znaczeniem tego słowa jest „zmiana umysłu”. Prymarnym elementem tego terminu jest sfera intelektualna, choć nie wyklucza ona elementów emocjonalnych.2. metamelomai – to słowo oznacza upamiętanie w postaci żałowania za niewłaściwe postępowanie. Przykładem zastosowania słowa metamelomai jest Judasz (Mt.27.3-5). On żałował wydania Jezusa, ale to było wszystko, na co go było stać. Stać go było jeszcze na jedną rzecz – poszedł i powiesił się. Wracając do pierwszego słowa. Metanoia to zmiana myślenia, światopoglądu, sądów, a co za tym idzie, również działania. O owej zmianie Nowy Testament mówi zarówno negatywnie, jak i pozytywnie. Negatywne odwrócenie się dotyczy martwych uczynków (Hebr.6,1), pozytywne – zwrócenie się do Boga (Dz.20,21). Czego wymaga od człowieka metanoia? 

Wyobraźmy sobie sytuację człowieka, który otrzymał diagnozę: z powodu nadużywania alkoholu pańskie nerki, wątroba i serce nie będą już długo pracowały. Pacjent na to: rozumiem i żałuję, że piłem alkohol. Co mam teraz zrobić? Na to lekarz: jedyną nadzieją jest transplantacja wątroby, nerek i serca. Teraz wszystko zależy od reakcji pacjenta. Jeżeli uzna on, że jednak nie jest z nim tak tragicznie i wystarczy, że przestanie pić, umrze. Co pomogło, że żałował? W tym tkwi różnica między słowami: metamelomai a metanoia. Tak więc musimy zmienić pojmowanie nas samych. Nie tylko zdać sobie sprawę z upadku naszego umysłu, ale również z potrzeby zmiany, potrzeby ustawicznego nakierowywania myśli. Interesującą jest obserwacja, iż metanoia przeważnie występuje w połączeniu ze słowem „wiara” (Dz.20,21). Odwrócenie umysłu nie jest warunkiem otrzymania zbawienia, gdyż nie można na nie w żaden sposób zasłużyć. Dlatego metanoia jest uzupełniana wiarą, wiara natomiast jest związana z odwróceniem umysłu. Czasownik metanoeo „odwracać, upamiętać, zmieniać myśli” występuje 34 razy w NT i 34 razy jest w stronie czynnej. To my jesteśmy odpowiedzialni za zmianę naszego myślenia. 

Błędem byłoby przeświadczenie o jednorazowym akcie przemiany umysłu. Metanoia powinna mieć miejsce każdego dnia (por. Obj.2,5.16.21; 3,3). To powinien być powtarzalny proces upodabniania się w myśleniu do Jezusa. Człowiek pozostaje pod wpływem myślenia rodem spod drzewa poznania dobra i zła do momentu metanoi. Wprawdzie, jak już zostało zauważone, nie jest możliwy powrót do nieskażonego, doskonałego umysłu sprzed upadku, jednakowoż właśnie dzięki metanoi człowiek zbliża się do pierwowzoru umysłu, jakim obdarzył Bóg rodzaj ludzki. Jeżeli jednak metanoia nie nastąpi, wszelka modyfikacja czy nawet adaptacja do chrześcijańskich standardów okaże się zmianą etykietek czy nazwy. Pod pozorem przemiany umysłu oszukujemy siebie i innych (bo Boga nie) adaptacją – zmianami zewnętrznymi. Wtedy zamiast metanoi jest metonimia.

Grzegorz Turkanik
Artykuł ten ukazał się w Trybunie Akademii Myśli Chrześcijańskiej.

Twój koszyk
Przewiń do góry